Jutro wracam do szkoły. Koniec z spaniem do 12, chodzeniem spać o 2 w nocy.
zacznie się harówkę, ale przecież coś sobie obiecałam, wezmę się za to z zapałem.
Obawiam się R.bo jestem pięć lekcji za klasą, ale co ją to obchodzi. Nic.
Wszystko sie zaczyna układać tak jak chciałam.
Radzimy sobie, ot co.
Ja Ci jeszcze pokaże. Od teraz będę ciężko pracować nad wszystkim i dążyć do spełnienia marzeń, abym mogła kiedyś powiedzieć "nie żałuje". Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Trzymam się tego uparcie.
Nie chce mi się już siedzieć w domu. M. oraz A. mnie odwiedzi, bardzo się cieszę. Mój najlepszy przyjaciel to teraz kaszel. Razem czytamy książkę, razem słuchamy muzyki. Jeszcze tydzień posiedzę w domu i zwariuje. To nie leży w mojej naturze żeby cały dzień być przykutą do łóżka. Chcę coś robić. Byle co. Najlepiej wyjść na długi spacer, albo pojeździć na rowerze.
To tyle, nic ciekawego dziś się nie zdarzy.
Wracam, po miesiącu nieobecności. Jestem od pewnego czasu dumną licealistką, która już zdążyła zachorować. Dwa tygodnie w łóżku to nie jest coś co lubię. Parę rzeczy się zmieniło. Jest ktoś kto wydzwania parę razy dziennie z pytaniem jak się czuję, prawie za każdym razem trafiając w porę kiedy śpię. Za każdym razem gdy dostaje wiadomość myślę, że to on. Chodzę z telefonem przy tyłku, bo a nuż nie zdążę odebrać. Jest miło :)
Końce nie zawsze są złe. Czasem zakończenie czegoś co trwało długo może być tylko wybawieniem.
Gdyby zaraz miał nastąpić koniec świata, pobiegła bym do Ciebie i powiedziała jak bardzo Cie kocham. Ale teraz nie pójdę. A zapytana dlaczego nie, odpowiadam po prostu, że się boje. Boje czego? Przecież nie tego, że mnie wyśmiejesz. Nie, chyba boje sie odrzucenia. każdy z nas się tego boi. A co TY byś zrobił wiedząc, że to już koniec? Żyłbyś na pełnych obrotach jak ja. Jak każdy, kto kocha życie.
Powracam do gitary. Już nawet nie potrafiłam pożądanie złapać żadnego akordu. Cholera, nie chce żeby to wszystko poszło na marne. Te wszystkie godziny z Bufetem, cała ta pieprzona klasyka. I moje marzenia. Biore się za siebie. Od jutra.